WarszawaSpotkania
na żywo
Transmisja
świadomości
Przekaz

Przekaz to moment, w którym Prawda przestaje być słowem i staje się żywym doświadczeniem w ciele — tym, co Prawda robi, gdy znajdzie naczynie, które nie ma już nic do ukrycia.
Sofia Rosa
Warunki są takie same jak w miłości. Dwie prawdy rozmawiające ze sobą. W bezpieczeństwie, zaufaniu, bezbronności i poddaniu.
Co robi facylitator? Daje Ci swoje świadectwo, mówi: zaryzykowałam ten skok nad przepaścią i to mnie zabiło — roztrzaskała się moja stara tożsamość, umarły fałszywe przekonania, spłonęłam, nikt mnie nie złapał. Stało się coś piękniejszego: dostałam drugi w życiu oddech. Pierwszy stworzył mnie jako człowieka, w łonie matki; drugi tchnął we mnie Prawdę. I to ten drugi oddech Boga, który przyjmujemy w życiu, budzi nas do relacji z Nim — a dopiero z tego miejsca wszystko inne.
Co jeszcze mówi facylitator? Bóg przychodzi do Ciebie jako pierwszy, zanim Ty ockniesz się i zobaczysz, jak bardzo potrzebujesz relacji z Nim — i czeka. Czeka tak długo i tak cierpliwie, aż odpowiesz. Nie napiera, nie forsuje, podsuwa Ci dowody swojego istnienia i czeka na Twoje „tak".
Jak to się wszystko łączy w Dotyku Prawdy? Przychodzi Bóg — do mnie, do Ciebie — i mówi przez dotyk, spojrzenie, obecność i świadectwo.
Ja jestem obok, żebyś mógł zbliżyć się do Jego obecności. Daję Ci moje świadectwo tego, że On jest żywy, i mówię: jeśli zechcesz otworzyć się na Jego przyjęcie, będę z Tobą — jako człowiek. A oddech Boga płynie przeze mnie i przez Ciebie i nie należy do żadnego z nas.
Czym jest ten skok? Absolutnym poddaniem Bogu i Prawdzie — nawet jeśli teraz Go nie czuję, dawno o Nim zapomniałam, a moja relacja z Nim jest martwa. Przepaść to wszystko, co przy tym musi umrzeć: moja stara forma, moje wierzenia, moje sposoby trzymania się życia. Sesje Dotyk Prawdy mówią: On tutaj jest i jest absolutnie wszystkim, czego szukasz i do czego tęsknisz.
Facylitator
Facylitator (ten który służy) oddał swoje życie w pełni Bogu, a On w akcie miłości wypełnia jej istnienie swoim Duchem. Ten który zaprasza (facylitator) mówi: nie czynię ja tylko Bóg, to jego oddech przez nas płynie. Moje oczy, dotyk, obecność są jedynie świadectwem.
To, co przekazuję, nie należy do mnie, ale musi mnie wypełniać, by mogło być przekazane. Nie przekazuję siebie, a jednocześnie przekazuję siebie. Tak samo działa miłość: kochając, dajesz coś, czego nie generujesz, co jest Ci ofiarowane od Boga, ale przez Twoje otwarcie na Niego i bezgraniczne zaufanie Jemu — a tym samym miłości — jesteś nią wypełniona tak bardzo, że niesienie dalej miłości i tej mądrości, którą jest Ja Jestem, staje się naturalne jak oddychanie.
To są sesje Dotyk Prawdy. Rezonans: dwa kamertony — jeden uderza w nutę prawdy, reszta się dostraja, jeśli i tylko jeśli taka jest wola, a za wolą idzie absolutne oddanie Ja Jestem.
Jedynym warunkiem jest absolutne poddanie: otwarcie ciała, serca i umysłu na przyjęcie.
Ciało
Gdy Prawda przestaje być słowem i staje się żywym doświadczeniem w ciele, ciało naturalnie uwalnia i wyraża wszystko, co wcześniej nie mogło być wyrażone. Bo nie było ani człowieka, ani Ja Jestem jako świadka. Dlaczego uwalnia? Bo teraz jest człowiek i jest Ja Jestem jako świadek. Ja Jestem jest obok mnie, podtrzymuje, otula w swoich ramionach. Jest też we mnie: płynie nieskrępowanie przez moje ciało jak woda i ogień. Ogień porusza to, co utkwiło w układzie nerwowym i w narządach; woda łagodzi ból, obmywa rany, chłodzi te miejsca, które ogień wypala. Emocje płyną, drżenie jest oznaką uwolnienia, ścisk odpuszcza, płuca biorą głębszy oddech, a łzy są oznaką ulgi, która płynie z poczucia obecności.
Może pojawić się też zmiękczenie utrwalonych wzorców, spontaniczne ruchy ciała, poczucie ulgi, głębokiego spokoju, bycia bliżej domu. Nie ma właściwego ani niewłaściwego sposobu przeżywania sesji. To, co się pojawia, prowadzone jest przez Ja Jestem i Twoją własną inteligencję życia.
Rozróżnienie
Nie jest to praktyka uwalniania emocji i wywoływania drżeń. Taka praktyka nie potrzebuje Boga. Praktyk w trakcie różnych innych warsztatów może wywołać w nas emocje, często nawet prosić, byśmy krzyczeli bardziej, głośniej — podkręcać naszą złość i uwolnienie ponad to, co dla naszego systemu bezpieczne. System po prostu podąża za sugestią i oczekiwaniem grupy. Wywoływanie emocji, podkręcanie ich i podążanie za sugestiami praktyka, to nie jest zdrowienie, ale teatr, który w najlepszym przypadku może dać chwilę ulgi, ale nie wywołać żadnej długotrwałej zmiany, a najgorszym być przekroczeniem granic bezpieczeństwa naszego układu nerwowego i w efekcie przeciążyć go jeszcze bardziej.
Takie emocjonalne katharsis na sugestię, czy aktywację może być spektakularne, dawać poczucie ulgi, jednak po kilku dniach wracamy do miejsca, w którym byliśmy. Nic się nie zmieniło.
Celem Dotyku Prawdy nie są uwolnienia emocji, wywoływanie drżeń, poruszanie prany ani aktywowanie tak naprawdę niczego. To nie jest hipnoza ani sugestia. Celem tych spotkań jest kontakt z Prawdą, z obecnością, która łączy nas wszystkich, z Ja Jestem, które jako jedyne może prawdziwie uzdrawiać i przemieniać.
Drugi człowiek nigdy w pełni nie jest w stanie wypełnić pustki, która jest w nas żywa jako konsekwencja braku bliskiej, żywej, intymnej relacji z Bogiem (Ja Jestem). Ani nasz ukochany, ani praktyk, ani przyjaciel, ani terapeuta. Każda ludzka relacja jest konsekwencją tej pierwszej, z Bogiem. To jest najważniejsza relacja w naszym życiu, z niej wynika wszystko inne. Tylko obecność Boga może w pełni dotknąć i wypełnić te miejsca, które dają symptomy, bo wołają o Jego obecność. Lęk, brak poczucia sensu, dezorientacja, pustka, odrętwienie, zagubienie, pragnienie i tęsknota, które nie mają ujścia.
Tylko Bóg jest przy Tobie cały czas i jako jedyny może wypełnić to miejsce. Tutaj otwieramy się najpierw na miłość i obecność Boga, czyli Prawdy, dopiero później na miłość i obecność bliźniego.
Sesja może poruszyć w Tobie wiele, ale nie jest nastawiona na intensywność. Chodzi o ruch od uwolnienia do ucieleśnienia, od doświadczenia do życia. To, co wyłania się w ciszy i dostrojeniu, przemienia układ nerwowy i wspiera zmianę w codzienności — nie tylko na macie.
Dlatego gdy sesja jest spokojna, cicha, uboga w spektakularne doświadczenia sensoryczne, nie jest to dowód na to, że Bóg Cię nie dotyka, że ktoś w grupie otrzymał, a Ty nie. Wręcz przeciwnie: każdy otrzymuje to, czego potrzebuje, i tak wiele, ile może przyjąć. „Nie" lub „być może" też jest odpowiedzią. Jest odpowiedzią na Twoje wymagania w miłości: to nie było dokładnie tym, czego potrzebowałeś, to nie doprowadziło do głębszego poddania i rozpuszczenia, które jest niezbędne, by Ja Jestem mogło przejawić się głębiej.
Przebieg
i ma trzy części.
01
Pierwsza godzina to rozmowa. Siadamy razem, mówię o tym, co się wydarza w tej przestrzeni, a Ty możesz zadać każde pytanie — o sesję, o to, z czym przychodzisz, o moją drogę. Nikt nie kładzie się na macie, zanim nie usłyszy, na co się otwiera.
02
Druga godzina to transmisja. Leżymy na matach, na plecach, z muzyką. W tym czasie energia może się poruszać, uwalniać albo wyrażać to, co wcześniej nie mogło być wyrażone — naturalnie, bez prowadzenia. Dotyk, jeśli się pojawia, jest minimalny i intuicyjny. Zgodę na dotyk możesz wycofać przed sesją lub w jej trakcie. Nic tu nie jest kierowane. Nacisk położony jest na pozwalanie.
03
Ostatnie pół godziny to integracja. Tempo zwalnia, każdy w swoim czasie siada i zamykamy sesję razem, w ciszy. Ta faza pozwala temu, co się wydarzyło, osiąść. Cisza daje dostęp do subtelniejszych warstw — tych, w których najczęściej dokonuje się prawdziwe ucieleśnienie i trwała przemiana.
Jak przyjść
Nie musisz wierzyć w Boga. Jeśli masz wątpliwość — przyjdź z wątpliwością. Jeśli masz opór — przyjdź z oporem.
Nie musisz niczego udawać: ani spokoju, którego nie masz, ani otwartości, której nie czujesz, ani wiary, której nie ma. Udawanie zamyka drzwi skuteczniej niż cokolwiek innego, bo udawanie jest kłamstwem ciała.
Nie musisz rozumieć, nie musisz niczego wymuszać ani wiedzieć, co się wydarzy. Nikt tego nie wie i nie ma doświadczenia, które trzeba osiągnąć.
Możesz przyjść z pragnieniem. Możesz chcieć ulgi, otwarcia, odpowiedzi. Nazwij to. A potem — oddaj to. Nie moja wola. Poddanie nie brzmi: „Sprawię, żeby coś się wydarzyło." Brzmi: „Jestem gotowy przyjąć Prawdę, nawet jeśli nie będzie taka, jakiej się spodziewam."
W trakcie
Nie ma tu rywalizacji — kto głębiej, kto bardziej, kto szybciej. Każdy przychodzi ze swoim ciałem i swoją historią i każdy zostaje spotkany tam, gdzie naprawdę stoi. Niektóre sesje są intensywne somatycznie, inne bardzo subtelne. Każda jest inna.
Jeśli przyjdzie płacz — płacz. Jeśli przyjdzie drżenie — pozwól mu. Jeśli przyjdzie śmiech — nie tłum. Jeśli przyjdzie nic — pozwól na nic. Wszystko to jest ciało, które odpowiada. To, co się naprawdę dzieje, dzieje się głębiej niż odpowiedź ciała i zobaczysz to dopiero potem.
Jeśli przyjdzie lęk — to ważne. Twoje części ochronne mają rację: strzegły Cię przez lata i nie mają powodu ufać od razu. Nie walcz z nimi. Powiedz Bogu, że się boisz. Masz prawo odpowiedzieć „jeszcze nie". To też jest prawdziwa odpowiedź.
Jeśli przyjdzie myśl „to nie działa", „nic nie czuję", „inni coś mają, ja nie" — zauważ ją i nie karć jej. Wróć do prostego: jestem tu, nie wiem, przyjmuję.
Jeśli oddech zmienia się sam, jeśli ciało oddycha głębiej, niż umiesz oddychać świadomie — nikt Cię nie prowadzi oddechem. Pozwól.
Bezpieczeństwo
Dla kogo
Sesje są otwarte dla osób na każdym poziomie doświadczenia. To praca dla tych, którzy chcą spotkać siebie uczciwie, w ciele — i pozwolić, by jasność i spójność rozwijały się w życiu w swoim czasie.
Jeśli bliższe są Ci słowa: świadomość, układ nerwowy, somatyka, uwolnienie emocji — możesz przyjść z nimi. Bóg nie sprawdza słownika. Sprawdza serce.
Nie jest to dla tych, którzy chcą mocy — nie ma tu mocy do wzięcia. Nie dla tych, którzy chcą doświadczeń — kto po nie przyszedł, wyjdzie głodny. Nie dla tych, którzy chcą ominąć prawdę o sobie, terapię, rozmowę, której się boją, ciało. Nie dla tych, którzy chcą, żeby ktoś ich zbawił — nie jestem tym kimś, nikt nie jest.
Pytania
Nie. Musisz przyjść uczciwie.
Nie. Jedni czują dużo, inni nic — i jedno, i drugie jest w porządku. To, co się wydarza, dzieje się głębiej niż odczucie i zobaczysz to w czasie, nie na macie.
Nie ma tu siły. Wszystko dzieje się przez rezonans i wolną odpowiedź. Twój układ nerwowy dostaje tyle, ile jest gotów przyjąć, i nic więcej. Jeśli po sesji okaże się, że trudno było otworzyć serce i zaufać — napisz do mnie. Zobaczymy razem, jak Cię wesprzeć.
Nie. Nie przekazuję energii. Nie aktywuję niczego. Nie podnoszę niczego.
Temat halucynacji, kłamstw i nadużyć duchowości new age jest tak duży, że przygotowałam cały warsztat składający się z 3 spotkań na żywo. Dowiedz się więcej →
Tak. Nie ma tu niczego, co mogłoby zaszkodzić.
To może być najlepsza sesja Twojego życia. Dowiesz się za kilka tygodni.
Zapis na sesje
Warszawa
Warszawa